Ten jedyny

Ten jedyny - Emily Giffin Trudno mi ją ocenić. Jest tak dobra, że nic, co tu napiszę nie zmieni zupełnie niczego w ocenie mojej i innych czytelników. Tej książki po prostu nie można nie kochać. Temat w niej podjęty jest naprawdę trudny. I podczas czytania zastanawiałam się, jak często ludzie oceniają sytuację jedynie po wyglądzie, nie wiedząc, jak jest naprawdę. Jak to jest znaleźć miłość tam, gdzie nie powinno jej w ogóle być. I jak trudne jest to zadanie - przezwyciężyć nie tylko własny strach, ale także walczyć tak naprawdę z całym światem, bowiem każdy oceniać będzie wszystko na podstawie wyglądu, pierwszego spojrzenia... A przede wszystkim zastanawiałam się, ile warta jest prawdziwa przyjaźń i miłość. Czy można wybierać pomiędzy nimi? I co można poświęcić - o ile w ogóle coś można. Stąd wyprowadzała mnie z równowagi cała ta Lucy. Była koszmarnie egoistyczna w tym wszystkim. Kolejna książka autorki, która mnie porwała w swe szpony i sprawiła, że nie potrafię po prostu odejść z jej świata. Wciąż o tym wszystkim rozmyślam, gdybam... Próbuję zrozumieć, co ja bym zrobiła na miejscu bohaterki... A to sprawia, że jeszcze bardziej się nakręcam i zaczynam żałować, że już skończyłam tą książkę. Bo najchętniej czytałabym dalej o tym, co będzie się działo z bohaterami, jak dalej potoczą się ich losy. Po prostu dla mnie książka jest cudna. I zdecydowanie nie polecam jej na jeden wieczór. O nie. To książka, którą nawet po skończeniu wciąż nosimy w sercu i nie potrafimy zabrać się za cokolwiek innego. Rewelacja.