The Darkest Lie  - Gena Showalter

"...Rozdzielić się, znaczy umrzeć..."

 

Szósty tom wspaniałej serii o Lordach Podziemia. Kolejny nieśmiertelny wojownik. I kolejny demon, który żyje dzięki swojemu nosicielowi. Tym razem spotkaliśmy się z Gideonem, mężczyznom noszącym w sobie Kłamstwo. Trudność czytania polegała głównie na tym, że wszystko, co on mówił - było trzeba tłumaczyć odwrotnie. Nie jeden raz zastanawiałam się, o co mu faktycznie chodzi. Biorąc wszystko na domysły.

 

Ale nie tylko Kłamstwo było tu głównym bohaterem. Był jeszcze jeden demon - Koszmary. I co może się wydarzyć, gdy Kłamstwo i Koszmary zaczną współpracować? Z pewnością wiele zamieszania, wiele bólu, przelanych łez. W niesamowity sposób Gena Showalter nadała owym demonom odrobinę ludzkich emocji - takich jak pożądania i miłość. 

 

Wiele także spraw w dalszym planie sprawiło, że z prawdziwą przyjemnością sięgnę po kolejne tomy. Coś niedobrego stało się z moim ulubieńcem - Amunem. Kim naprawdę jest William? I co palnęło do głowy Striderowi, że pozbył się tak ważnego artefaktu na rzecz kobiety? Oj, Kronos będzie wściekły. Z pewnością sprawa z Galonem także się wyjaśni w kolejnych tomach. I... powrót cudownej Legion, która z pewnością jeszcze sporo namiesza bohaterom.

 

Za co warto więc kochać tą serię? Z pewnością za tych cudownych mężczyzn, którzy potrafią spełniać nasze, kobiece marzenia, pomimo swych demonów. Za ich wyjątkowość. Piękno. Bezpieczeństwo. Ochronę słabszych. A także waleczność. I te emocje, które towarzyszą czytelnikowi w poznawaniu ich kolejnych przygód.

 

Ocena końcowa: 9/10 !