Magia indygo

Magia indygo - Richelle Mead Cóż mogę rzec... najchętniej czytałabym tylko i wyłącznie o Adrianie, którego tak polubiłam już za czasów "Akademii wampów". Co do całej tej magii, wiedźmy, sabatu, intryg i szpiegostwa - zbyt naciągane. A już chyba najgorszy był wątek tego całego wielkiego Marcusa Fincha. Książka mnie wciągnęła (i nic dziwnego, skoro jest 4 nad ranem, a ja właśnie zamknęłam przeczytaną pozycję, zastanawiając się czy by czasem nie zacząć kolejnego tomu). Sprawy się jeszcze bardziej komplikują poprzez Zoe, Iana i całą tą sprawę z alchemikami. Aż jestem ciekawa, jak teraz bohaterowie wybrną ze swych przewinień. I pokochałam Skoczusia... chciałabym mieć takiego ;)