Tattered Love - Lola Stark

Początek każdego miesiąca staram się rozpocząć od wyjątkowej pozycji. Maj zatem zaczęłam od romansu i tatuaży. Czemu nie, prawda? Wiosna w pełni, to i takie pozycje czyta się znacznie lepiej. Nie na darmo w księgarniach w okolicach wakacji i świąt zimowych jest tyle premier literatury lekkiej, przyjemnej, przepełnionej erotyzmem i miłością.

A jaki jest pierwszy tom Loly Stark? To spotkanie, wydawać by się mogło, silnych osobowości. Ale tak naprawdę to ja widziałam jedynie ich ogromną skorupę ozdobioną kolczykami i tatuażami, wewnątrz jednak to kruche istoty pragnące prawdziwej miłości, przynależności i bezpieczeństwa. Scarlett prowadzi dobrze prosperujący salon tatuażu, sama pokryta jest wzorkami. Udaje silną osobowość przed wszystkimi, a także nie uznaje siebie za typową kobietę – choć przy jej słabości do szpilek i kobiecych ciuszków, ciężko w to uwierzyć. Jednak w momentach krytycznych, widzimy ją jako załamaną istotkę, którą trzeba się zaopiekować, malutką kobietkę, która jest zagubiona. A takich momentów w tej książce nie brakuje.

 

Z drugiej strony mamy super męskiego, boga seksu wręcz – Mace’a. Opuścił oddziały specjalne i wrócił do domu. Cudny mężczyzna z wyglądu, z silną osobowością i ogromnym pancerzem wokół siebie, tak naprawdę jest kolejną zagubioną personą, która szuka ukojenia, wyzwolenia i bezpieczeństwa. Przeżył tragedie zarówno jako żołnierz, jak i mężczyzna. Teraz stara się stanąć na nogi. Dlaczego więc daje się wciąż wykorzystywać osobom ze swej przeszłości? Miota się wręcz od jednego do drugiego zdania. Chce uchodzić za prawdziwego mężczyznę, który uchroni ukochaną przed nieszczęściem, ale gdy pojawia się kryzys, chowa głowę w piasek i ucieka.

 

Troszeczkę męczyła mnie relacja pomiędzy bohaterami. Udawanie kogoś, kim chcieliby być, ukrywając swoją prawdziwą twarz. Chora przeszłość, która ich dogania, a z którą oboje nie do końca wiedzą, jak sobie poradzić. Dając przy okazji wejść sobie na głowę. Gdzieś na marginesie wplątanie także ich przyjaciół w pewne relacje, których rozwinięcie będzie w kolejnym tomie.

 

Podsumowując – powieść jest lekka i bardzo przyjemna w odbiorze. Sporo tu zarówno scen erotycznych, jak i pięknej miłości, czy nawet humoru. Parskałam śmiechem za każdym razem, gdy Mace kombinował odzyskanie Scar. Sama pewnie bym mu wszystko wybaczyła tylko po to, by przestał. Pozycja mnie wciągnęła, choć nie jest wysokich lotów. Przyjemnie jednak spędziło się z nią czas. Z ciekawości sięgnę po kolejne tomy, by sprawdzić, co dzieje się dalej z bohaterami, choć nie jest to priorytet do przeczytania, czy nadrobienia. Trochę brakowało mi także tej gry o zdobycie – wszystko działo się bardzo szybko i niesamowicie przewidywalnie.

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com