Axel - Harper Sloan

Ostatnio sięgam po moje stare zaległości, które wciąż gdzieś przekładane, czekają na swoją wielką chwilę. I tak oto trafiłam na “Axela”. I nie potrafiłam się od niej oderwać. Nie jest to z pewnością lekka literatura, szybki romans. To naprawdę trudne losy Izzy, głównej bohaterki, której życie kończy się na dobre w wieku już osiemnastu lat. W sumie to nawet nieco wcześniej. Opuszczona przez swoją jedyną miłość, mężczyznę który miał ją odnaleźć po służbie dla kraju, a wydawało się, że opuścił ją na dobre. Wypadek i tragedia w rodzinie. Ale to przecież nie koniec, prawda? Bo los zapragnął zesłać na Isabelle same tragedie. Zatem nic dziwnego, że także zabiera jej – jakby się początkowo mogło wydawać – prezent po ukochanym. Bohaterka doświadcza najgorszej krzywdy, jaką może doświadczyć kobieta. Tragedia, po której długo się nie podnosi, każdy dzień zatapiając w alkoholu. I nagle los się do niej uśmiecha, stawiając na jej drodze bogatego, przystojnego Brandona. Wydawać by się mogło, że nareszcie uda jej się stanąć na nogi i przeżyć życie zaznając odrobiny szczęścia. Jak się jednak okazuje – tu nic nie wygląda tak, jak początkowo by się wydawało. I ponownie życie Izzy wywraca się do góry nogami, a ona ledwie wychodzi z tego w jednym, żywym kawałku. Właśnie wtedy przeszłość puka do jej drzwi. Stare problemy powracają, tylko jeszcze bardziej komplikując teraźniejszość. Obojętnie, jak bardzo Isabella będzie walczyć, przeszłość nie chce odpuścić. Wychodzą na jaw prawdy, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. I cierpienie spowodowane nieżyczliwymi, mściwymi ludźmi z ich przeszłości.

 

Niesamowicie napisana, lekkim piórem i bardzo wciągająca powieść sprawiła, że przepłakałam pół nocy. Nie jest to co prawda literatura wysokich lotów i kończy się naprawdę słodko, mimo to na długo pozostaje w sercu i pamięci. I ci mężczyźni z firmy ochroniarskiej Corps Security. Oj, nie jedna chciałaby takiego ochroniarza u siebie ;)Trudne tematy w niej poruszane nie pozostawią czytelnika obojętnym. Początek jest tak wstrząsający, że musiałam na chwilę odejść i odpocząć psychicznie. Potem na szczęście było już w miarę spokojniej. Przewidywalna, ale i tak chciałam czytać dalej. Z pewnością godna polecenia. Owszem, jest to romans, ale taki, który niesie ze sobą światełko – obojętnie jakie wydarzenia nas spotkały i jak bardzo cierpimy, zawsze jest nadzieja i nigdy nie może być tylko źle. A dzięki chwilom szczęścia potrafimy bardziej docenić to, co faktycznie mamy.

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com