smag

http://smag-rekomendacje.blogspot.com/

 

Jestem książkofilem nieuleczalnym i dobrze mi z tym :)

Pożar krwi - Maya Banks

“Łatwo jest się zakochać.
Najtrudniejsze jest to, co przychodzi później.”

 

Nareszcie ją dokończyłam. I bardzo ubolewam nad faktem, że to jedynie trylogia. Nie dlatego, że książka jest rewelacyjna, powala z nóg itp. O nie. Poruszane bowiem wątki w tym tomie spokojnie starczyłyby na jeszcze jedną część. Było za dużo i za szybko. Omijałam większość scen erotycznych na rzecz kolejnych przygód bohaterów. Zainteresował mnie nowy bohater - właściciel klubów. I o nim właśnie przeczytałabym w kolejnym tomie. Ale cóż. Nie można mieć wszystkiego, prawda?

 

Tak, jak wspomniałam - w jednej książce połączono wszystko, co możliwe. Zemstę z pierwszego tomu. Problemy z drugiego. I jeszcze nowe postacie. Zbyt wiele tego, jak na jeden tom. Szkoda, że nie zostało to bardziej rozbudowane, by stopniowo zakończyć.


I tak, jak poprzednie tomy - jest to dobre poczytadło na wieczór, czy noc. Nie jest to książka rewelacyjna, ale dobra/przeciętna także nie. Dobra pozycja, która w pełni spełnia swe zadanie - odpręża czytelnika. Przyjemnie i szybko się czyta. Pozycja warta przeczytania, choć już dla mnie nie warta powrotu.

 

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2015/03/pozar-krwimaya-banks.html
Piękny drań - Katarzyna Krawczyk, Christina Lauren

“…uroda to tylko powierzchowność, a szpetota sięga do szpiku kości.”

 

Tą pozycję czytałam już trzy razy. Za pierwszym razem było to FF Zmierzchu pod tytułem "The Office". Za drugim w oryginale. A teraz zmierzyłam się z oficjalnym, polskim wydaniem. Efekt? No cóż.... czytało się wciąż tak samo dobrze. Miła lekturka na wieczór. W sumie nic specjalnego, kolejna pozycja podobna do reszty, nie wnosząca za wiele, ale...

 

W pełni spełnia swoje zadanie - odpręża. I to się liczy. Główny bohater kojarzył mi się ze strasznym mięczakiem. No dobrze, może i był gburowatym szefem i darł majtki, ale poza tym? To Ona wydawała mi się silniejsza. Im dalej czytałam, tym bardziej omijałam sceny erotyczne na rzecz dalszych losów bohaterów. I muszę odszukać na starych płytach tego FF oraz wersji oryginalnej by sprawdzić, czy czasem nie ucięto jednej sceny. Albo miesza mi się z innymi książkami, albo była tam też scena, gdzie Chloe zachorowała zaraz po nim. Kto czytał – pomocy?

 

Polecam z pewnością jako odprężenie po ciężkim dniu. Idealna przy wieczornym kieliszku wina. Miła. Szybko się czyta, wręcz pochłania czytelnika do ostatnich stron. Ale to wciąż kolejna pozycja na rynku o takiej samej tematyce, stąd ocena dobry, a nie rewelacja. Mam dziwne wrażenie, że teraz spotykam książki wszystkie jak gdyby na jedno kopyto. Każda podobna do siebie. Prześcigają się jedynie ilością i jakością erotyki oraz okładką. A ja zdecydowanie szukam teraz czegoś innego. Czegoś, co wciąż będzie dobrym romansem biurowym, ale sprawi, że nie tylko nie zasnę tej nocy, ale będę jeszcze przeżywała kolejnego dnia.

 

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2015/03/piekny-dranchristina-lauren.html
Capturing Peace - Molly McAdams

Rzadko zabieram się za powieści o muzykach, sportowcach, tatuażystach, mężczyznach na motorach itd. Marzec jednak stał się miesiącem wyjątków. Po spotkaniu z wojownikiem Westlingu stwierdziłam, że wezmę się i za tę pozycję.

 

Bohaterowie po przejściach, starający się ułożyć życie na nowo. Tak mogłabym podsumować całą powieść. Mamy byłego już wojskowego, który wciąż nie poradził sobie z tragedią własnego oddziału. Mężczyzna, który dotąd żył jedynie wojną, zmierza się z prawdziwym życiem poza frontem i wojskiem. I nagle poznaje Ją – kobietę, która od samego początku wpada mu w oko. Splot dziwnych sytuacji sprawia, że Coen Steele i Reagan Hudson są wręcz na siebie skazani. Ale ona także nie ma łatwo – po trudnym związku, w efekcie którego sama musiała wychować dziecko, teraz stara się być twardą kobietą zastępując synkowi zarówno matkę, jak i ojca. I choć rodzina próbuje ją swatać, nikt nie przypuszcza, jaki efekt będzie miała ta znajomość. Wspólna walka z przeciwnościami losu. Z wewnątrznymi demonami. I dziecko, które niekiedy staje się o wiele mądrzejsze od dorosłych.

 

Być może popełniłam błąd i zanim przeczytałam powieść, zapoznałam się z jej opiniami. W efekcie nijako byłam gotowa na to, co czekało mnie na kolejnych stronach. I w pełni zgadzam się z opiniami – wszystko działo się za szybko! Gdyby tylko autorka zwolniła i skupiła się bardziej na codzienności, na emocjach, być może wplotła w to dodatkowe sceny, wówczas książka byłaby naprawdę idealna. A tak, miałam wrażenie, że wszystko pędzi z górki, a ja staram się nadążyć.

 

Przyjemna lekturka. Szybka. Z fajnie przygotowanym wątkiem romantycznym. Choć miałam wielokrotnie ochotę ostro uderzyć główną bohaterkę. Rozumiem, że cholernie sparzyła się na swym pierwszym związku, ale jej zachowanie często doprowadzało mnie do szału. Wszystko wyolbrzymiała, każdy problem, nawet jeśli go jeszcze nie było. Wynajdowała tysiące powodów, dla których nie mogła zaryzykować. Ale tak naprawdę panicznie się bała cierpienia – nie dziecka, a swojego własnego. Rozumiem to, choć i tak nie zmienia to faktu, jak bardzo wyprowadzała mnie tym z równowagi. Jak gdyby tylko czekała choć na minimalne przewinienie drugiej strony, by udowodnić sobie i innym, że miała rację. Reagan sama bowiem sabotowała swoje związki, a potem rozpaczała. O tak, to potrafi naprawdę zdenerwować czytelnika. Mimo to książka jest bardzo przyjemna w odbiorze i taka idealna do odstresowania po ciężkim dniu. Ot, miłe poczytadło.

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2015/03/capturing-peacemolly-mcadams.html

"Kiedyś mówili, że czas łagodzi rany.... Kłamali... "

Stigma - Lena Sigh

 

 

Nie wypada mi oceniać swoje dzieła.

Dlatego napiszę tylko - Polecam :)

 

 

Książka zdecydowanie dla czytelnika lubującego się w urban fantasy i paranormal romance. "Stigma" to pierwszy tom Trylogii City. Mamy tu miłość, przyjaźń i siłę przetrwania  - nawet kosztem samego siebie. To świat zmiennokształtnych, hybryd i ludzkich istnień wypełniony namiętnością, żądzą władzy i nienawiścią. 

 

 

Kliknij tutaj : S T I G M A  a zostaniesz przeniesiony do strony z książką. 

Po co śnić kolejny sen... I bać się następnego dnia...

Sign - Lena Sigh

 

Nie wypada mi oceniać swoje dzieła.

Dlatego napiszę tylko - Polecam :)

 

 

A czego możesz się spodziewać w drugim tomie? Zdrad, które tak trudno jest wybaczyć. Wybory, przed którymi stoją bohaterowie. Konsekwencje, jakie muszą ponieść. A przede wszystkim - rozwiązanie tajemnicy z pierwszego tomu. Nowe komplikacje. Nowi bohaterowie. Jeszcze więcej emocji. I prawda, która może zniszczyć ich życia.

 

Tu nic nie jest takie, na jakie wygląda. 

 

 

Kliknij tutaj : S I G N  a zostaniesz przeniesiony do strony z książką. 

 

Ostatnia szansa - Samantha Young

“Czasami czujemy to, co czujemy. Nie ma znaczenia, co uważamy za racjonalne, i tak emocje zwykle zwyciężają.”

 

 

Czwarty tom. Czwarta para bohaterów. Zupełnie inne problemy. Inne relacje. Niesamowita przepaść pomiędzy bohaterami trzeciego a czwartego tomu. I choć początkowo wydawał mi się chyba najgorszym z tych, które przeczytałam wcześniej - trafił on jednak bardziej do mojego serca. Może dlatego, że tematycznie był tak mi bliski. I choć wiem, że większość czytających miałaby ochotę potrząsnąć mocno Hannah, ja doskonale ją rozumiałam. Dlatego Marco pokochałam tak bardzo - za jego niesamowite pokłady cierpliwości, wyrozumiałości i wytrwałości.

 

Gorąco polecam. Spora dawka erotyzmu. Ale przede wszystkim, mnóstwo emocji. I po jej przeczytaniu pozostaje w głowie ta jedna myśl - że cokolwiek się wydarzy w naszym życiu, nie możemy pozwolić, by strach odebrał nam wszystko, całe nasze szczęście, radość i uśmiech. Trzeba walczyć, przełamywać swą panikę w działaniu, by na końcu tej drogi poznać prawdziwą radość.

 

I za to właśnie tak kocham książki S. Young. Wielokrotnie już pisałam, że jej pozycje to nie tylko romans z elementami erotyki. Tu znajdujemy coś więcej, niż zwykłe poczytadło. Każda bowiem książka autorki pozostawia po sobie ślad w naszych głowach i sercach. Niesie za sobą przesłanie. I choć wiele osób poczuło się rozczarowanych czwartym tomem, ja odnalazłam w nim zupełnie coś nowego, innego. Owszem, nie jest napisany tak samo, w takim samym klimacie, jak poprzednie części. Jak inaczej jednak opisać losy Hannah? Połączyć jej przeszłość z dorosłą teraźniejszością? Uważam, że każdy, komu spodobały się poprzednie trzy tomy serii, po prostu musi sięgnąć po “Ostatnią szansę” i dać jej oczarować na swój sposób.

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2015/02/ostatnia-szansasamantha-young.html
Yave - Kami - Kate

Za powieści autorskie dostępne w Internecie, powieści jeszcze niewydane, wzięłam się już jakiś czas temu. W tym roku jednak postanowiłam i je tutaj opisywać. Jeśli są warte uwagi, dlaczego nie miałabym podzielić się tym z innymi? I oto pierwszą w tym roku jest tytułowe “Yave”.

 

Autorka stworzyła nam fikcyjny świat, krainę Aurów, która od jednej strony graniczy z zaprzyjaźnioną Barthią, a od innej z niebezpiecznym i jakże dzikim terytorium. Tam właśnie obowiązkowo stacjonują wojska, pilnujące porządku i granic. Czytelnik jednak swoją przygodę zaczyna od pewnej pięknej doliny podczas gorącego lata, gdzie po raz pierwszy spotykają się główni bohaterowie.  Losy Yave i Melty się splatają, choć jeszcze wtedy, w tamtej jednej chwili spotkania, nie podejrzewają, jak bardzo. Namiętność i beztroska. Ból, rozczarowanie, ale także niesamowity upór w utrzymaniu swoich postanowień.

 

Trzeba przyznać, że jest to pozycja ciekawie napisana. Co prawda nie za bardzo lubię książki historyczne, gdzie akcja dzieje się w bardzo odległych czasach, nawet fikcyjnych. Dotąd uwielbiałam powieści współczesne lub lekko przyszłościowe. Mimo to, nie potrafiłam oderwać się od “Yave”. Ile to łez wylałam nad losami bohaterki. Potrząść, czy nawet porządnie kopnąć, też ją chciałam wielokrotnie. A Melta? Och, jak ja go znienawidziłam w paru miejscach za to, co zrobił Yave. Kami Kate sprawiła, że miałam za sobą nieprzespaną noc i czerwone oczy od płaczu. I choć w niektórych scenach były znaczne przeskoki, brakowało mi cierpliwości autorki do zatrzymania się i opisania bardziej ich emocji czy danych wyborów (małżeństwo Yave i to, co było potem), to uznaję ową powieść za bardzo udaną i chętnie zapoznałabym się z innymi dziełami (dłuższymi dziełami) autorki.

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2015/01/yavekami-kate.html

Pogoda stricte łóżkowo - książkowa

Jak dla mnie każda pora jest dobra na czytanie. Podobnie z pogodą. Ale dziś, gdy za oknem biało. Mroźno. Aż nie chce się wychodzić spod cieplutkiej kołderki. Plan na resztę dnia zatem to kubki aromatycznej kawy i teksty.

 

Bowiem żadna przyjemność nie powinna być zakazana...

Grzeczna to już byłam - Keszka Joanna
"Dobry seks łączy pary bardziej
Niż gar gorącej zupy na stole!"

 

To nie tylko poradnik. Takich przecież jest mnóstwo na naszym rynku wydawniczym. To przewodnik, jak na nowo odnaleźć w sobie kobietę, kusicielkę. Jak żyć pełna piersią. I nie wstydzić się naszych potrzeb. A radość i przyjemność gwarantowana. 
 
A co tu znajdziemy? Chociażby dążenie do orgazmów jako sposób wyzwolenia kobiety. Teorię kobiecego orgazmu wedłu Joanny Keszki, czy porady by zakochać się w swojej cipce. Jak komunikować swoje potrzeby seksualne. Radość z seksu dla zainteresowanych. Jak rozpocząć przygodę z wibratorem. Gadżety erotyczne bezwstydnej pani domu. Nieco informacji o kulkach gejszy. Jak bawić się w scenariusze erotyczne i dlaczego to jest takie fajne. Kolejny rozdział opowiada o tym, że do dobrego seksu potrzebny jest dobry partner, i jak takiego sobie sprawić. Mamy także Teorię Wielkiego Podrywu. A także manifest seksualny, czyli bądźmy napalone na swoich własnych zasadach. I wiele, wiele innych, bardzo przydatnych informacji. A wszystko to napisane w niesamowicie przystępny sposób, z dodatkiem zdjęć ulubionych gadżetów autorki. 
 
Zabawny. Przyciągający uwagę (zwłaszcza malutka muffina na grzbiecie). Napisany w lekki i przyjemny sposób, z dowcipem i pełną swobodą. Na ślicznym kredowym papierze wraz z pięknymi zdjęciami. Ale najważniejsza jest wartościowa treść. 
 
Gorąco polecam. Nie tylko kobietom wyzwolonym, zdaje się one już o tym wszystkim wiedzą. Ale przede wszystkim kobietom chcącym czegoś więcej od życia. 
 
"Lepiej żyć jeden dzień jak tygrys niż sto dni jak owca"

Znane baśnie w nowym przekładzie

Baśnie Braci Grimm dla młodzieży i dla dorosłych. Bez cenzury - Philip Pullman, Tomasz Wyżyński
Przyznam szczerze - trafiłam na nią przypadkiem. Biały grzbiet zlewał się z innymi książkami. Ale uwagę przykuł zdecydowanie czarny napis "Bez Cenzury". Moja fantazja ruszyła. No jak to tak, czerwony kapturek bez cenzury? To idealnie pasowało mi do pończoszek, szpileczek i gorsecika, okryte jedynie krótką czerwoną pelerynką. Wilkiem mógłby być zwykły facet na motorze, z takim pseudonimem. Moja wyobraźnia ruszyła. Ku zdziwieniu jednak, pracownicy księgarni ustawili ją pomiędzy książkami "Poczytaj mi, Mamo", a "Klasycy dzieciom". No cóż, niech dzieci uczą się od najmłodszych lat?
 
Rozsiadłam się wygodnie i zaczęłam czytać. Ominęłam wstęp, chcąc jak najszybciej dotrzeć do treści owych baśni. I nagle się okazało, że autor zebrał najbardziej znane 50 opowiastek opisanych przez braci Grimm i je opisał po swojemu. Na dole każdego tekstu dał objaśnienia, jaki morał należy wyciągnąć z konkretnej baśni, wraz z krótkim wyjaśnieniem opisów innych przekładów. Znalazły się tu jednak trzy, całkiem mi nieznane pozycje: "Narzeczona mordercy", "Trzy wężowe liście" i "Śmierć ojcem chrzestnym".
 
Podsumowując: każdy, komu wyobraźnia zaczęła pracować tak, jak mi - dostanie odpowiednio po łapkach ;) Książka świetnie opracowana. Oprawa graficzna bardzo przyjemna, choć jej największy plus jest właśnie w prostocie. Intrygująca. Wciągająca. Niekiedy dająca nowe spojrzenie na stare dzieło, znane nam z dzieciństwa. Czy warto? Sądzę, że tak. Ciekawa lektura i choć nie sięgnę po nią ponownie, zostanie w mej pamięci na jeszcze długo.

Debiut dla wytrwałych czytelników kochających się w długich opisach

Tajemnice. W mroku miasta - Magdalena Rewers

Edytowany po otrzymaniu wiadomości prywatnej od autorki

oraz poprzez jej wpisy na blogu i LC.

 

 

Długo się zastanawiałam, co mam zrobić w tej sprawie. Otóż dotąd pisałam swoje opinię odnośnie książek. Nigdy żaden autor nie pisał do mnie sprostowania w tej sprawie. Owszem, kontakt z autorami mam, ale nigdy jeszcze aż taki. Po pierwszej opinii książki (zresztą ocenionej jako przeciętną, ale rokującą dobrze), napisała do mnie autorka. Jednak to, co oburzyło mnie najbardziej - to stosunek samej autorki do czytelników, traktując ich jako tępaków (chyba, że czytelnik ocenił książkę dobrze, wówczas jest mądrą postacią), a także pozwalając i w pełni popierając opinię, iż społeczeństwo jest głupie, traktując czytelników jako idiotów. Byłam takim zachowaniem oburzona i niesamowicie zniesmaczona. Dlatego też postanowiłam w punktach wymienić jedynie najważniejsze cechy z recenzji oraz obniżenie oceny książki i zdecydowanie nie polecę jej innym. Nie wypada pisarzowi (obojętnie, czy jest debiutantem, czy wydał swych książek sporo) "obsmarowywać" w tak nieprzyjemny sposób czytelników. Najwyraźniej Pani Rewers nie rozumie, iż owi czytelnicy, których tak nisko ocenia, to jej klienci. A nikt, obrażany, nie wróci po więcej. W dodatku w wiadomości prywatnej wytknięto mi, iż minusy przedstawione w recenzji mogłam swobodnie opisać przed publikacją książki, by autorka miała szansę je poprawić. Hmm... niespotykany dotąd zabieg. Z pewnością skorzystałyby z tego przywileju osoby wiedzące, gdzie taka książka jest publikowana. Jednakże po zachowaniu autorki na portalu Lubimy Czytać oraz na blogu, szczerze wątpię, by krytyka była wówczas dobrze przyjęta.

 

 

 

A co do samej książki:

Plus za jej objętość ( choć trudność w jej czytaniu nie wynikała z samej ilości stron, a jedynie z jej sposobu przedstawienia; w skrócie - wiało nudą).

 

Minusem są opisy. Wszystko podawane jest na tacy czytelnikowi, przez co pozbawiony jest on możliwości poruszenia własną wyobraźnią.

 

Praktycznie brak akcji. Prawie nic się nie dzieje. Niestety choć temat ciekawy, sama książka stała się nużąca. Zaczynałam ją z uśmiechem, w trakcie jednak czytania, ów uśmiech znikał na rzecz ziewania.

 

Pisana na utartych ścieżkach, co nie jest takie złe. Ja jednak poszukuję innowacyjnych pomysłów, nawet w temacie wampiryzmu.

 

Zbytnie "zgapialstwo" z zachodnich dzieł (J.R. Ward czy K. Sparks) - co nie jest tutaj plusem.

 

Powtarzalność sytuacyjna. Najpierw czytelnik śledzi akcję oczami bohaterki. A następnie cofa się, by tą samą akcję śledzić oczami bohatera. Rozumiem zabieg, ale ponownie - nie zostawianie czytelnikowi miejsca na własne domysły, na tworzenie własnych potencjalnych scenariuszy.

 

Podsumowując: Temat ciekawy. Napisana prostym językiem. Dobrze się czyta, choć wszystko zabijają za bardzo rozbudowane opisy stanowiące większość książki. Zatem pomysł dobry, tylko zawiodło wykonanie. W zestawieniu z innymi debiutami (np "Niewolnica" A.M. Chaudiere), ten wypada przeciętnie. Plusem jest zdecydowania cena - bardzo tania książka.

 

Ocena końcowa: 2/10 !!!

 

Wcześniej była zdecydowanie czwórka, ale - jak napisałam wyżej - książka nie ma szans się wybronić, jeśli  za czytelników uznaje się idiotów, a recenzenci mają pisać albo pozytywnie, albo w ogóle.

 

Zdecydowanie nie polecam, bowiem autorka nie zasłużyła na promowanie jej książki. W planach są jeszcze dwa tomy i mam szczerą nadzieję, że Pani Rewers oprzytomnieje i nabierze dystansu.

 

 

Całkiem udany debiut na rynku polskiej fantastyki

Rysunek w sercu - Wioletta Szulc
Okazała się niesamowicie sympatyczna. Lekka i przyjemna. Wciągająca. I choć Pani Szulc nie udało się stworzyć czegoś nowego, a jedynie pracowała na już utartych ścieżkach - wyszło jej to całkiem pozytywnie. Powieść jest prosta, ale nie prostacka. Bez udziwnień językowych. I chyba właśnie w tej prostocie jest jej urok. Choć czasem odnosiłam wrażenie, że gdzieś się autorka spieszyła - zupełnie jak gdyby jak najszybciej chciała już dotrzeć wraz z czytelnikiem do głównej sceny, do konkretnej sytuacji. Czasem brakowało mi także zatrzymania się i skupienia bardziej na bohaterach. Trzeba jednak przyznać, że nie spodziewałam się aż tylu emocji, zarówno wśród bohaterów, jak i w odczuciu czytelnika. 
 
Okładka również jest prosta, ale oddająca w pełni charakter powieści. Tajemnicza. Uwodzicielska. 
 
Trzeba przyznać jedno - nie jest to literatura wysokich lotów. Nie okrywa niczego nowego. Nie wprowadza dotąd niespotykanych, bądź rzadko spotykanych rozwiązań w całym tym wampiryzmie. A mimo to książka jest sympatycznym poczytadłem na wieczór, z kieliszkiem wina w drugiej dłoni. Emocjonalna. Ciepła. To ten typ książki, po przeczytaniu której przytulamy ją do piersi i oddajemy się marzeniom.
 
Uznaję ją za całkiem dobry debiut na scenie polskiej urban fantasy i paranormal romance. I dopisuję kolejną dobrą pozycję wychodzącą spod skrzydeł Novae Res. 
Obsession - Jennifer L. Armentrout

Wcześniej przeczytałam trzy pierwsze tomy serii Lux. Teraz tę nową serię. I prawdę mówiąc zagubiłam się we własnych przemyśleniach. Dlaczego? Bowiem mam obraz z jakby dwóch stron. Seria Lux opowiadała nam o życiu ludzi i Luxian, o ich trudach, akceptacjach. Byli tymi dobrymi kosmitami, którzy chcieli po prostu żyć na dobrej planecie, walcząc nie tylko z ograniczeniami Rządu, ale także inną rasą, która odpowiedzialna była za zniszczenie ich planety, Arumi. W tej serii mamy spojrzenie właśnie od strony rasy Arumi, którzy są tak naprawdę jedyną obroną ludzkości przed Luxianami, rasą rządną władzy, którzy twierdzą, iż są najlepsi, na górze łańcucha pokarmowego, a ludzkość to jedynie mróweczki na ich rozkazy. Chcą zagłady ludzkości i rządzić Ziemią, jako swoją planetą. A to właśnie Arumi widzą prawdę, znają ją i próbują walczyć. Nawet w momencie, gdy Rząd staje po stronie Luxian.

 

I teraz tak sobie siedzę i próbuję dojść, kto jest dobrem, a kto złem. Mam wrażenie, że w każdym gatunku - Luxian, Arumi i Ludzi, są chodzące mendy, rządne władzy za wszelką cenę, uznające się za wyższość. Ale są i ci porządni, którzy po prostu chcą żyć. I chyba właśnie ta prawda jest tu - po środku tego wszystkiego.

 

Co nie zmienia faktu, że wojna o naszą planetę, o planetę Ziemia, wisi na włosku, a znający prawdę ukrywają się, by przeżyć.

 

Książka zdecydowanie warta przeczytania. Mamy tu zbrodnię, krew i romans, seks. Mamy dokładnie wszystko, czego można chcieć od dobrego urban fantasy i paranormal romance. Oczarowała mnie. I choć seria Lux była skierowana do starszej młodzieży i młodych dorosłych, tak ta zdecydowanie dla młodych dorosłych i dorosłych czytelników. Miło spędza się z nią czas. Wciąga. Czasem zniewala. Nie jeden raz miałam ochotę wejść w akcję i potrząsnąć bohaterami. Porządnie. I wiem, że chcę jeszcze. Chcę kolejnych tomów. Polecam

 

Ten  Mężczyzna - Jodi Ellen Malpas
Dość długo zajęło mi zabranie się za tę pozycję. Sporo osób zachwalało mi ją. Jednak po przeczytaniu opisu, nie wydawało mi się zbyt interesujące. Znajoma, by jednak mnie do tego zachęcić, wysłała mi ebook. Jak się potem okazało, nie była to ta książka. Choć tytuł i autorkę miała dokładnie taką samą, w środku zawarto zupełnie inną historię, która zniechęciła mnie do reszty - ot, zaczęłam czytać jakiś zwykły, prosty romans z erotyką. I tym właśnie mieli się tak wszyscy zachwycać? Nie rozumiałam tego fenomenu książki.
 
Aż do czasu, gdy w rączki me wpadła właściwa książka "Ten mężczyzna". Tak naprawdę wciągnęła mnie już od pierwszych stron i nie dała ani na chwilę odpocząć. Spędziłam z nią cudowną noc w otoczeniu Avy i Jessiego. Ich romans wydawał się taki niezwykły. Niby nic takiego - dwoje ludzi pragnie się tak bardzo, że nie potrafią o niczym innym myśleć, ani robić cokolwiek. Ale przecież nie może być aż tak łatwo. Mnóstwo wahania. Jego arogancji i jej ucieczki. Grzeszne chwile, które kończą się jej wyrzutami sumienia. Nagle jego wycofanie. Jej rozpacz. A potem cudowny powrót. I mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Jaką historię ma za sobą Ward? Skąd ma tą bliznę, o której nie chce rozmawiać? I do tego brak alkoholu? To musi się jakoś łączyć. Kim jest tak naprawdę Sarah? Jak jeszcze namiesza w głowie głównej bohaterce? Z pewnością dowiem się wszystkiego w kolejnym tomie. Lub autorka zdąży jeszcze bardziej wszystko skomplikować. Już nie mogę się doczekać drugiego tomu.
 
Podsumowując - książkę czyta się jednym tchem. Wyczerpująca. Zaskakująca. Grzeszna. Ciekawy romans ze sporą dawką dobrze przedstawionej erotyki. Szczerze? Pod koniec książki lekko omijałam już sceny seksu chcąc poznać relacje bohaterów. Spędziłam nad nią całą noc i nie żałuję. Czyta się wypiekami na twarzy i uśmiechem w kąciku ust. Jedynego, czego mogę żałować, to faktu - że wzięłam się za nią tak późno. I byłam wdzięczna, że nie miałam od razu drugiego tomu, bo z pewnością nie tylko noc miałabym zarwaną, ale także dzień wyjęty z życiorysu. Czy polecam? Owszem, bo całkiem przyjemnie spędziłam czas z "Tym mężczyznom". Czy warto jednak do niej wracać i wstawiać na półkę ulubionych? Tego już nie jestem taka pewna. 
 
Ocena końcowa: 6/10.

 

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2014/10/jodi-ellen-malpas-ten-mezczyzna.html

S P R Z E D A Ż

Do sprzedania w dobre rączki mam parę interesujących tytułów. 

 

Źródło materiału: http://smag-rekomendacje.blogspot.com/2014/10/s-p-r-z-e-d-z.html